//////

Problem zdrowia społeczeństwa ludzkiego jest ważniejszy niż problem konserwacji, zabezpieczenia lub ochrony. Jest to problem w równym stopniu użytkowania, jak i zachowania, problem zarówno współżycia z naturą jak i ochrony tejże natury a więc problem — w jak najszerszym znaczeniu tego słowa — utrzymania systemu społeczeństwa ludzkiego w równo­wadze z systemem natury. Jeśliby nastąpił zbyt wielki konflikt pomiędzy tymi dwoma systemami, to dumne ludzkie spełeczeństwo skończy zniszczeniem samego siebie. Może będziemy mogli spojrzeć na to zagadnienie bardziej właściwie pod kątem widzenia stosunków za­chodzących pomiędzy dwiema gałęziami wiedzy, a mia­nowicie ekologią i ekonomią.

 

Z rozwojem nowoczesnych środków transportu wszystkie choroby zakaźne stały się kosmopolityczne, pojawiając się wszędzie tam, gdzie zaludnienie jest na tyle gęste, aby mogły przenosić się z jednego osobnika wrażliwego na innego. Historie poszczególnych chorób są często niejasne, gdyż interpretowanie dawnych sprawozdań nie jest rzeczą łatwą. Prawdopodobnie najwięcej epidemii istniało w ośrodkach ludzkich Sta­rego Świata, dookoła Morza Śródziemnego i Na Wscho­dzie. Ospa — jak wiemy — została zawleczona do Ameryki przez następców Corteza i na pozór słusznie można by się sprzeczać, że raczej ta choroba, a nie Hisz­panie, zdobyła Meksyk. Ospa, odra i inne jeszcze cho­roby wywołały katastrofalne epidemie zarówno u ame­rykańskich Indian jak i ludów żyjących nad Pacyfi­kiem. Epidemie te rozprzestrzeniały się szybko, sko­ro tylko doszło do pierwszych zetknięć się miejsco­wej ludności z Europejczykami chorymi na te cho­roby.

Kukurydza, pszenica, bawełna i ich dziko żyjące gatunki zostały poddane intensywnym badaniom ge­netycznym, których częściowym celem było odtworze­nie historii biologicznej kultygenów. Ogólnie biorąc, pod wpływem człowieka osłabły kryteria selekcji na­turalnej. Mutacje, które nie przeżyłyby w warunkach naturalnych, mogły przetrwać i rozmnażać się, a na­wet być faworyzowane, jeżeli odpowiadały swemu opiekunowi. W ten sposób wzrasta różnorodność gene­tyczna hodowanej populacji. Różnorodność ta zwięk­szała się także przez krzyżowanie z pokrewnymi ga­tunkami dzikimi. Ważnym pytaniem jest — czy człowiek kierował ewolucją swoich kultygenów? K. Darwin i A. Wallace, tworząc swe teorie selekcji naturalnej, opierali się w dużym stopniu na analogiach ze sztuczną selekcją, której skuteczność w wytwarzaniu nowych odmian i poprawie jakości starych możemy łatwo sprawdzić w obecnych czasach .

Są to pierwsze pewne wiadomości wykopaliskowe, lecz dotyczą już rozwiniętej kultury rolniczej, a nie jej początków. C. O. Sauer uważa, że uprawę i udomo­wienie rozpoczęto w południowo-wschodniej Azji, skąd przypuszczalnie pochodzi wiele zwierząt domowych, jak świnie, kury, kaczki, gęsi, prawdopodobnie psy oraz większość tropikalnych kultygenów roślinnych. Ponieważ są to rośliny rozmnażające się przez rozrost bulw lub szczepów, uprawa ich była prostsza, gdyż dużo łatwiej jest zasadzić kawałek bulwy lub wsadzić z powrotem po wykopaniu rośliny, niż nauczyć się sadzenia nasion. W południowo-zachodniej Azji rozwinął się inny zestaw kultygenów, gdyż w skład nich wchodziły zboża, jak pszenica, owies i jęczmień, oraz ssaki tra- wożerne. Z tropikalnych terenów Ameryki pochodzi kukurydza, liczne rozmnażające się wegetatywnie rośliny z dużą zawartością skrobii (np. ziemniaki i kassawa) oraz wiele odmian warzyw i owoców.

Obecnie zajmiemy się liczbami ludzi. Badania populacji, przyrostu naturalnego i śmiertelności naszego gatunku można rozpatrywać z biologicznego i społecz­nego punktu widzenia. W dziedzinie tej istnieje oży­wione współdziałanie pomiędzy poszczególnymi I naukami.Jeżeli rozpatruje się wszystkie odmiany ludzi jako całość, to człowiek jest ssakiem najbardziej rozpo­wszechnionym na kuli ziemskiej. Liczba ludzi nie jest dokładnie znana, ponieważ na wielu terenach Afryki, Azji i Ameryki Południowej nie przeprowa­dza się dokładnych spisów ludności. W przybliżeniu przyjmuje się, że w roku 1960 żyło 2,9 miliardów ludzi, rozmieszczonych nierównomiernie na sześciu kontynentach . Równie liczne jak populacja ludzka są tylko popu­lacje myszy i szczurów. Na samym kontynencie Ame­ryki Północnej żyje wiele miliardów gryzoni, lecz na­leżą one do różnych gatunków.

Kiedy kupuje się zwierzaka takiego jak pies czy kot, oczywiście człowiek bardzo się do niego przyzwyczaja i zaczyna kochać go jak swojego członka rodziny. Jest to piękna więź, ponieważ jak się okazuje, psy potrafią stać się prawdziwymi przyjaciółmi, a ich miłość jest nie ograniczona i nie uwarunkowana zupełnie niczym. no Cóż, jednak niestety zdarzają się przypadki, kiedy to okazuje się, że człowiek ma alergie na swojego pupila. Powstaje pytanie, co w takiej sytuacji zrobić, aby zdrowie człowieka nie ucierpiało, oraz aby ukochany pupil mógł z nami pozostać. W takiej sytuacji należy kategorycznie zapomnieć o oddaniu zwierzaka, ponieważ będzie to najgorsze wyjście z sytuacji. Lepiej jest udać się do lekarza najpierw rodzinnego a następnie do specjalisty, który wyśle nas na tak zwane odczulanie. Wszyscy wtedy będą zadowoleni, ponieważ i zwierzak zostanie z nami w domu oraz człowiek ni będzie musiał mieć wyrzutów sumienia z powodu tego, iż oddał swojego ukochanego futrzaka w niepowołane ręce.

Wśród mężczyzn krąży dowcip, który mówi o tym, że gdy Bóg stworzył kobietę to powiedział, że to dzieło mu się nie udało i że najwyżej będzie ona się malować. Oczywiście jest to żart bardzo szowinistyczny, jednak czy faktycznie nie jest tam zasiane ziarnko prawdy? Zastanówmy się więc i porównajmy męskie i kobiece ciało. Jak wiadomo, zdrowie kobiety mają lepsze i żyją o wiele dłużej, jednak to faceci nie muszą się martwić na przykład cellulitem. Czy widział ktoś kiedyś faceta, który smarowałby się kremami na rozstępy lub narzekał na kurze łapki pod oczami? Oczywiście że nie! Jednak to właśnie cellulit jest największą zmorą dziewczyn już około siedemnastego roku życia! Jak się okazuje, takie młode dziewczyny mają już problemy z rozstępami, które pojawiają się w okresie dojrzewania. Podczas ciąży ten problem się powiększa aby w końcu na starość osiągnąć swoje apogeum, gdzie skóra będzie już zwiotczała, pokryta zmarszczkami i do tego z rozstępami. No cóż, niestety tak już jest zaprogramowane ciało ludzkie i nic się na to nie poradzi.

Każdy człowiek chociaż raz w swoim życiu był na diecie. Nie jest to nic przyjemnego, jednak efekty swojego zaparcia i odchudzania cieszą później przez długie lata, czasem nawet do końca życia, ponieważ ludzie często po dietach odchudzających stwierdzają, że już nigdy nie zapuszczą się tak, jak kiedyś. I dobrze, ponieważ na takim działaniu jedynie można skorzystać i przy okazji poprawić znacząco swoje zdrowie. Kiedy podczas odchudzania nic nie wychodzi i waga stoi w miejscu, człowiek często się załamuje i stwierdza, że jego starania są po prostu bez sensu. Jednak nie należy się tak szybko poddawać, jedynie można wprowadzić pewne zmiany do swojego trybu życia. Po pierwsze, warto zacząć ćwiczyć, ponieważ sama dieta nie przyniesie spodziewanych i szybkich przede wszystkim efektów. Kolejną zmianą powinien być wprowadzony do diety błonnik. Dzięki niemu znacznie lepiej będą pracować jelita, a przez to będzie wchłaniana mniejsza ilość tłuszczu do organizmu człowieka. Te zasady powinny znacznie przyspieszyć proces odchudzania.

Łysienie. No właśnie, kiedy słyszy się o tej przypadłości, około osiemdziesiąt procent ludzi zaczyna się z tego śmiać. Bo owszem, nie jest to poważny problem, a zdrowie człowieka nie jest przez to bezpośrednio zagrożone. Czy więc jednak daje to powód społeczeństwo na całym przecież świecie do tego, aby nabijać się ze sprawy, która u wielu ludzi wywołuje jedynie łzy rozpaczy? Zacznijmy jednak od początku. Łysienie u człowieka występuje zazwyczaj wtedy, kiedy rozpoczyna się u niego bardzo powolny proces starzenia. Wszystko uzależnione jest od jego genów, ponieważ jeśli ojciec zaczął łysieć już po trzydziestym roku życia, jest bardzo prawdopodobne, że jego syn będzie cierpiał na tą przypadłość mniej więcej w tym samym wieku. Za uszkadzanie włosów odpowiedzialny jest testosteron, które niszczy cebulki włosów, dlatego stają się one słabe i doprowadza to do ich wypadania. Wielu ludzi wypadanie i łysienie wprawia w ogromne kompleksy, z którymi chcą walczyć, dlatego nie powinno się śmiać z tego schorzenia.

Ze wszystkich stron słyszy się o tym, że kobieta w ciąży powinna dbać o swoje zdrowie i przede wszystkim o swoją dietę. Co zatem powinna jeść, aby dziecko rozwijało się w sposób prawidłowy? Zapotrzebowanie kaloryczne w czasie ciąży będzie, wbrew pozorom, tylko o 300 kcal większe niż normalnie. Niektórzy myślą, że kobieta, która spodziewa się dziecka, będzie się objadała. Jest to oczywiście mit. W ciąży trzeba pamiętać o tym, aby dieta była jak najbardziej zróżnicowana. Powinna być  ona oparta na białku, węglowodanach oraz witaminach. Trzeba unikać tłuszczu i cukrów. Trzeba jeść dużo produktów zbożowych. Idealnie będą tutaj kasze, mąka, ryż, makaron oraz płatki owsiane. Nie wolno zapominać o mleku oraz przeróżnych przetworach mlecznych. Trzeba pić co najmniej trzy szklanki mleka dziennie. Jeśli chodzi o mięso to warto jeść wędliny oraz chude mięso. Wystrzegać należy się natomiast wątróbki oraz podrobów. Jeśli chodzi o warzywa i owoce to najlepiej jeść truskawki, maliny, porzeczki, morele, sałatę, natkę pietruszki, szparagi, marchew, dynię oraz pomidory.

Pojęcie „gospodarstwo domowe” w ekologii oznacza gospodarstwo świata żyjącego, biosferę, na­tomiast pod pojęciem „gospodarstwo domowe” w e k o- nomii rozumiemy gospodarkę prowadzoną przez człowieka. Ekologia zajmuje się wzajemnymi sto­sunkami zachodzącymi między organizmami żywy­mi a otaczającym je środowiskiem, natomiast przed­miotem ekonomii jest praca, oszczędne gospodarowa­nie środkami materialnymi, rynkami zbytu, bankowa stopa dyskontowa, dochód na głowę itp. Terminy te wygadają tu bardzo różnie, jednak w zasadzie obie nauki zajmują się tym samym „gospodarstwem domowym”, gospodarstwem na naszej planecie Ziemi. Po­dział ten jest raczej bardziej przypadkiem w historii, niż przemyślanym podziałem treści. Popatrzmy teraz na ekologię z punktu widzenia ekonomii natury.

Zastanówmy się teraz nad terminami „ekologia” i „ekonomia”. Jeżeli zrobimy to, przekonamy się, że pochodzenie obu wyrazów wydaje się być bardzo podobne. W obydwu przypadkach eko — (od greckiego oikos) oznacza „dom” lub „gospodarstwo domowe”. Jeżeli chodzi o wyraz logos, to oznacza ono „słowo” lub może lepiej — „rozmowa”, a nemein — znaczy „prowadzić”. Mamy więc zatem „rozmowę o gospo­darstwie domowym” (ekologia) w przeciwieństwie do „prowadzenia gospodarstwa domowego” (ekonomia). Jakkolwiek mówienie i działanie są czynnościami od­miennymi, to nasze sformułowanie pochodzenia tych określeń z trudem pomaga nam w zrozumieniu różni­cy pomiędzy ekologią i ekonomią w dzisiejszym po­jęciu tego słowa. Stosujemy treść do przedmiotów, które pozornie różnią się bardzo od siebie, lecz różnice te mogą być bardziej pozorne niż rzeczywiste.

Nie znaczy to jednak, iż uważamy, że biologia jest nauką nieistotną w innych dziedzinach rozwoju zdro­wego społeczeństwa, poza związkiem jej z medycyną i rolnictwem. Powoli dochodzimy do przeświadczenia, że zdrowie społeczeństwa ludzkiego zależy pod wielo­ma względami od zdrowia zespołu biologicznego jako całości, że zdrowie człowieka łączy się ze zdro­wiem lasów, jezior strumieni i gleb. Ten wzajemny związek pomiędzy społeczeństwem ludzkim i ich oto­czeniem jest często studiowany pod nazwą ,,k o n- s e r w a c j i”. Pod pewnym względem jest to określe­nie niezbyt właściwe. Zabezpieczenie (konserwacja) jest bez wątpienia sprawą poważną, lecz zawiera w sobie pojęcia statyczności i małe widoki na przy­szłość.

Początki medycyny społecznej łączą się z rozwojem techniki sani­tarnej, np. z problemem usuwania nieczystości i do­stawy wody. Potrzeba zastosowania wiedzy do wielu innych dziedzin medycyny stała się coraz bardziej pa­ląca, a tym samym rozszerzał się zakres wchodzący w kompetencje medycyny społecznej.Zdobycze z zakresu techniki, medycyny, biologii i nauk społecznych przyczyniają się do rozwoju no­woczesnych organizacji i urządzeń zdrowotnych. Granice oddzielające poszczególne dziedziny wiedzy zacierają się coraz bardziej.Zdrowotność ludzi nie jest równoznaczna z uwolnieniem się ich od chorób. Można by dowieść, że najważniejsze aspekty ich zdrowia znajdują się da­leko poza dziedziną biologii lub też daleko poza każ­dym zagadnieniem ogólnie uważanym za część „me­dycyny społecznej”. Właściwa ocena i zadowolenie, stan psychiczny tak jednostek, jak i grup ludzi, są na pewno podstawami rozwoju zdrowego społeczeństwa, a tymi zagadnieniami biologia prawie się nie zajmuje; również i inne nauki mają na nie jedynie nieznaczny wpływ.

Choroby te są wynikiem defektów w organiźmie ludzkim i w większości z nich nie udało się znaleźć uchwytnych zmian za pomocą badań biologicznych. Nasz postęp w zrozumieniu i opanowaniu chorób umysłowych jest opóźniony w porównaniu z postępem w zkaresie chorób infekcyjnych. Problem ten wy­raźnie domaga się opracowania biologicznego i spo­łecznego, a można go rozwiązać jedynie przy współ­pracy tych zbliżonych gałęzi wiedzy. Medycyna jest nie tylko „biologią stosowaną”. Jeżeli przebiegniemy wzrokiem od medycyny leczniczej do medycyny zapo­biegawczej, do problemu zdrowia publicznego, to za­kres ten rozszerza się jeszcze bardziej. Zdrowie publiczne jest właściwie ekologią człowieka, po­nieważ sposób życia i zdrowotność społeczeństwa za­leżą od niezliczonych procesów wzajemnego oddziały­wania na siebie ludzi oraz wzajemnego oddziaływania na siebie ludzi i otoczenia.

Choroby są przeważnie zjawiskami biologicz­nymi i do badań nad nimi można stosować ogólne prawa biologii. Choroby infekcyjne są w jedna­kowym stopniu uwarunkowane przez warunki ekolo­giczne i fizjologiczne, a zależne od przewagi jednego z nich. Można więc mówić o zakażeniu z przyczyn zewnętrznych (poza ustrojowych) lub w e- wnętrznych (wewnątrzustrojowych). Inne scho­rzenia, jak np. spowodowane niedoborami żywnościo­wymi, degeneracyjne lub dziedziczne, przebiegają również zgodnie z prawami biologii, lecz są to przede wszystkim zaburzenia fizjologiczne, zachodzące we­wnątrz dotkniętego nimi organizmu.Jeżeli zainteresujemy się długą listą chorób umysłowych, to staniemy na mniej pewnym bio­logicznie gruncie. U ich źródła znajdują się często uwa­runkowane genetycznie czynniki dziedziczne i pomimo, iż niedomagania fizyczne towarzyszą często zaburze­niom umysłowym, to jednak biologiczne tłumaczenia psychoz i nerwic okazywały się zwykle niewystarcza­jące.